historia
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
Samochody dostawcze i użytkowe - salon mercedesa w Poznaniu.
|}| giełda samochodowa |}| numizmatyka |}| części |}|

Bomby na Japonię

Kumy / Bomby na Japonię
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . >>
Autor Wiadomość
korzeniewiczb

Posted: 22 Maj 2001 11:47:53





rozsadnym rozwiazaniem. Zwykle naloty i bombardowania bombami
zapalajacymi
nie doprowadzilyby do kapitulacji.

Oni - USAF - JUZ doprowadzili do kapitulacji "zwyklymi nalotami".
Atom byl tylko pokazucha, a i to nie na uzytek Japonski ale Rosyjski i
Amerykanski ("Patrzajta, jakie my sa silne")

Ja bym sie nie zgodzil. Plan Ketsu-Go byl jak najbardziej realny i wielu
oficerow w niego wierzylo. Dopiero bomba pokazala Japonii (a przy okazji i
ZSRR), co moze zrobic jeden amerykanski samolot.

"Wielu oficerow" rozpetalo z braku wyobrazni najazd na mandzurie, "Chinski
incydent" i atak na Hawaje.
Wazne jest, ze choc tym razem wyzsze dowodctow, rzad i cesarz zdobyli sie na
stanowczosc i przerwali ten obled.
Bo Japonia nie miala juz przemyslu a zatem nie mogla wygrac wojny. Mogla
tylko zginac pod bombami.

Bendin






Józef Pryzma

Posted: 22 Maj 2001 11:09:49






rozsadnym rozwiazaniem. Zwykle naloty i bombardowania bombami
zapalajacymi
nie doprowadzilyby do kapitulacji.

Oni - USAF - JUZ doprowadzili do kapitulacji "zwyklymi nalotami".
Atom byl tylko pokazucha, a i to nie na uzytek Japonski ale Rosyjski i
Amerykanski ("Patrzajta, jakie my sa silne")

Ja bym sie nie zgodzil. Plan Ketsu-Go byl jak najbardziej realny i wielu
oficerow w niego wierzylo. Dopiero bomba pokazala Japonii (a przy okazji
i

ZSRR), co moze zrobic jeden amerykanski samolot.

"Wielu oficerow" rozpetalo z braku wyobrazni najazd na mandzurie, "Chinski
incydent" i atak na Hawaje.
Wazne jest, ze choc tym razem wyzsze dowodctow, rzad i cesarz zdobyli sie
na

stanowczosc i przerwali ten obled.
Bo Japonia nie miala juz przemyslu a zatem nie mogla wygrac wojny. Mogla
tylko zginac pod bombami.

Oczywiscie masz troche racji. Ale Japonczycy troche jednak przemyslu mieli.
Rozproszyli zaklady przemyslowe (oczywiscie kosztem znacznego spadku
produkcji, le troche tej produkcji jednak mieli). MIeli rowniez doskonale
samoloty i odwaznych zolnierzy. Poza tym Japonczycy to nie Francuzi - oni
mieli zapisana w glowach walke do konca. Dzieki wierze w Cesarza smierc nie
byla dla nich niczym strasznym, w przeciwienstwie do Amerykanow. Poza tym
nie powiedzialbym, ze najazd na Mandzurie i atak na Pearl Harbor byl
spowodowany brakiem wyobrazni. Gdyby nie to, ze lotniskowce opuscily Hawaje
kilka dni przed nalotem, wojna na Pacyfiku wugladala by zupelnie inaczej. A
Mandzuria - pewnie wiesz, jak wyglada geografia Japonii. Niemal same skaly,
zadnych bogactw mineralnych. A te sa potrzebne, stad najazd na Mandzurie.
Sa (lub byly) narody, ktore wola zginac pod bombami, niz sie poddac.

Pozdrowienia

Jozef






Maciej Orzeszko

Posted: 22 Maj 2001 15:35:09



Witam !




rozsadnym rozwiazaniem. Zwykle naloty i bombardowania bombami
zapalajacymi

nie doprowadzilyby do kapitulacji.

Oni - USAF - JUZ doprowadzili do kapitulacji "zwyklymi nalotami".
Atom byl tylko pokazucha, a i to nie na uzytek Japonski ale Rosyjski i
Amerykanski ("Patrzajta, jakie my sa silne")


Obawiam sie, ze dyskusja ta pokazuje, jak niewiele naprawde wiemy o
mentalnosci Azji - w tym przypadku Japonczykow. Watpie, czy istnial wowczas
jakikolwiek narod bardziej zindoktrynowany od nich. Bez bomby atomowej nie
bylo mowy o kapitulacji. Cytowany plan Ketsu-Go byl traktowany smiertelnie
powaznie. Polegal on z grubsza na uzyciu WSZYSTKICH mozliwych srodkow i
sformowaniu gigantycznej armii samobojcow. Wystarczy wspomniec o formacjach
zwanej "dywany Shermanow"(nie pomne japonskiej nazwy), zlozonej z dzieci
obwieszonych ladunkami wybuchowymi, ktore mialy wchodzic pod amerykanskie
czolgi i je detonowac. Dla nas jest to szokujace, ale nie dla nich w tamtym
czasie.
Jesli chodzi o Amerykanow, to mieli oni inne, alternatywne plany
pokonania Japonii. Niestety, nie pomne juz kryptonimow, ale byly plany dwoch
gigantycznych operacji desantowych na Wyspach Japonskich (Kiushiu i
Honshiu), ktore mialy sie odbyc w listopadzie 1945 i styczniu 1946.
Przeciagneloby to walki co najmniej do wiosny 1946. Bylby to koszmar, przy
ktorym zbladloby wszystko, co dotad widzial swiat. Zginelaby wieksza czesc
populacji Japonii, ci ktorzy nie padli by w walce popelniliby pewnie
samobojstwo, jak to zrobili japonscy cywile (kobiety, dzieci etc.) np. na
Saipanie w 1945. I nie mialo to NIC wspolnego z przemyslem czy gospodarka.
Japonczycy byli zdeterminowani zginac. Nie ma czystych wojen, zwlaszcza z
szalencami. Zrzucenie bomb na Hiroshima i Nagasaki, paradoksalnie, wyszlo
Japonczykom na dobre, bo w pore uswiadomilo im wartosc ICH wlasnego zycia i
wlasnego obledu.
Z kolei z amerykanskiego punktu widzenia uzycie bomb atomowych bylo
racjonalne az do bolu. W razie inwazji na wyspy ich wojska poniosly by
ogromne straty, szacowane od 500 do 750 tys. ludzi. Zaden dobry polityk czy
dowodca nie bedzie oszczedzal potencjalu ludnosciowego przeciwnika kosztem
wlasnych ludzi. To jest brutalne, ale nie ma czystych wojen, zwlszcza jesli
wspomniec, co Japonczycy przedtem wyrabiali w Chinach, Mandzurii, Korei i na
zdobytych terytoriach, jak traktowali ludnosc cywilna i jencow. Nie ma co
sie roztkliwiac nad Japonczykami, juz oni sami roztkliwiaja sie nad soba w
wystarczajacym stopniu. Proponuje obejrzec "Sierpniowa Rapsodie" Kurosawy,
b.dobry film ktory pokazuje ich stosunek do wydarzen sprzed 50 lat, kwestie
poczucia doznanej krzywdy przy jednoczesnie calkowitym przemilczeniu
odpowiedzialnosci za wywolanie wojny. No coz, kazdy narod ma swoja wizje
historii i woli pamietac to, co jest dla niego
wygodne.
Pozdrowienia

Maciej Stanislaw Orzeszko







korzeniewiczb

Posted: 23 Maj 2001 12:39:27




Witam !

wiadomości




rozsadnym rozwiazaniem. Zwykle naloty i bombardowania bombami
zapalajacymi
nie doprowadzilyby do kapitulacji.

Oni - USAF - JUZ doprowadzili do kapitulacji "zwyklymi nalotami".
Atom byl tylko pokazucha, a i to nie na uzytek Japonski ale Rosyjski i
Amerykanski ("Patrzajta, jakie my sa silne")

szalencami. Zrzucenie bomb na Hiroshima i Nagasaki, paradoksalnie, wyszlo
Japonczykom na dobre, bo w pore uswiadomilo im wartosc ICH wlasnego zycia
i

wlasnego obledu.

Znow - straty Nagasaki i Hiroshimy razem nie przebijaja nalotow napalmowych
na Tokyo. Np w dzielnicy Nerima jednej nocy splonelo zywcem 200 000 ludzi. W
obu wypadkach bylo to tylko bestialskie morderstow w niczym nie ustepujace
wyczynowm Adolfa, Juzia S. czy samej Armii Japonskiej w Chinach.

Prosze takze nie zapominac, ze Japonczycy mieli podstawy uwazac, iz poddajac
sie i tak zgina, ale za to kleczac. Wojennej propagandzie wystarczylo
powtarzac artykuly z amerykanskich gazet (zupelnie tak samo jak robil to
Goebbels) aby otrzymac zdrowa dawke fanatyzmu.
Przy okazji - rozumiem ze rzez Drezna takze byla uzasadniona, bo "w pore
uswiadomilo im wartosc ICH wlasnego zycia i wlasnego obledu."?

Z kolei z amerykanskiego punktu widzenia uzycie bomb atomowych bylo
racjonalne az do bolu. W razie inwazji na wyspy ich wojska poniosly by
ogromne straty, szacowane od 500 do 750 tys. ludzi. Zaden dobry polityk
czy

dowodca nie bedzie oszczedzal potencjalu ludnosciowego przeciwnika kosztem
wlasnych ludzi.

Powiem brutalnie jest roznica pomiedzy przypadkowymi ofiarami dzialan
wojennych a zorganizowana zbrodnia.
Raczej nie czujemy sympatii do Niemcow za wyczyny z lat 39-45 ale to nie
oznacza, ze powinnismy sie cieszyc z wyczynow Armii Czerwonej, albo naszych
wspolobywateli w latach 1945-48.

A "Sierpniowej Rapsodii" niestety jeszcz nie widzialem

Milego dnia.
Bendin






Maciej Orzeszko

Posted: 23 Maj 2001 15:45:21



Witam!


BTW - o jakich wspanialych japonskich samolotach pisales.... Wymien
prosze

cos poza Shinden i Shiden:)

Zero, Nakajima Kate i bodajze Ki-48 (nie jestem pewien, mam w domu Mlodego
Modelarza z tym samolotem).

Mowiac o wspanialych samolotach trzeba pamietac, do jakiego okresu wojny
sie to odnosi. Na poczatku (1941) Japonczycy mieli najlepsze na swiecie
samoloty pokladowe Floty (mysliwce Mitsubishi A6M2 Zero, samoloty
bombowo-torpedowe Nakajima B5N "Kate") i bombowce bazowania ladowego
(Mitsubishi G3M "Nell" i G4M "Betty"). Armia japonska tez dysponowala
szeregiem nowoczesnych typow (Np. mysliwce Ki-43, lekkie bombowce Ki-48,
srednie Ki-21). W miare rozwoju sytuacji na Pacyfiku, mobilizacji
amerykanskiego przemyslu, produkujacego coraz nowoczesniejsze typy w
dowolnych ilosciach i jednoczesnie degregoladzie przemyslu japonskiego i
braku surowcow, przewaga techniczna przeszla na strone Aliantow. Mimo to pod
koniec wojny Japonczycy zbudowali kilkanascie nowoczesnych typow samolotow
bojowych, mniej lub bardziej udanych, z ktorych tylko czesc trafila do
produkcji seryjnej (zniszczenie przemyslu nalotami), np. mysliwce Floty J2M
Raiden "Jack", wspomniane Shiden i Shinden, torpedowo-bombowe B6N Tenzan
"Jill", B7A Ryusei "Grace", nurkujace D4Y Suisei "Judy", mysliwce Armii
Ki-44, Ki-45, Ki-61, Ki-84, Ki-100 i inne, bombowce Ki-67, itd.
Poza tym trzeba pamietac, ze przystepujac do wojny Japonczycy dysponowali
doskonale wyszkolona kadra, ktora na ogol miala doswiadczenie bojowe z walk
w Chinach i nie miala sobie rownych. Straty poniesione w ludziach i
niewydolnosc japonskiego systemu szkolenia spowodowaly naplyw fatalnie
przeszkolonego personelu, ktory w koncowym okresie wojny nie byl w stanie
nawiazac rownorzednej walki z nieprzyjacielem.
Pozdrowienia

Maciej Stanislaw Orzeszko






Greg

Posted: 22 Maj 2001 17:49:37



Użytkownik "Józef Pryzma" napisal:

Oni - USAF - JUZ doprowadzili do kapitulacji "zwyklymi nalotami".
Atom byl tylko pokazucha, a i to nie na uzytek Japonski ale
Rosyjski i

Amerykanski ("Patrzajta, jakie my sa silne")
Ja bym sie nie zgodzil. Plan Ketsu-Go byl jak najbardziej realny i
wielu

oficerow w niego wierzylo. Dopiero bomba pokazala Japonii (a przy
okazji i

ZSRR), co moze zrobic jeden amerykanski samolot.

Zgadzam sie z tym. Japonczycy to juz taki narod, ze w im gorszej
sytuacji sie znajduja, tym zazarciej walcza. W koncu piloci samobojcy
nie pojawili sie na poczatku wojny, ale dopiero w wczasie walk o
Okinawe. Wcale bym sie wiec nie zdziwil, gdyby na czolgi z piesciami
ruszyli, a w samoloty kamieniami zaczli rzucac.

Tymczasem amerykanscy dowodcy musieli sie slono tlumaczyc, gdy zginelo
troszke wiecej porzadnych Amerykanow. Musieli wiec byc bardzo ostrozni
w swych posunieciach.

Atomowka zalatwiala sprawe. A ze przy okazji mozna bylo podczas rozmow
z Rosjanami rzucic mimochodem: - A my mamy taka bombke - dodatkowy
plus.


Choc to nie zmienia faktow, ze wlasciwie Truman tak do konca nie
zdawal sobie sprawy z ogromu zniszczen jakie owa "bombka" moze
wywolac...



pozdrawiam
--
http://republika.pl/szedhar/ / ___ / /__) /
ICQ UIN: 50765541 \___/ / \__ \__/
_______________________________________________/





TP SA

Posted: 23 Maj 2001 17:37:09



Uważam że "dobrzy" Amerykanie nie powinni zrzucać bomb na miasta gdzie
mieszkały tysiące cywilów. Zrzucając te bomby udowodnili że wcale nie są
lepsi od "złych" Niemców

Agnieszka
Nie wiem, czy zgodzicie się ze mną ale uważam, że Jankesi dobrze
zrobili rzucając bomby na Hiroszime i Nagasaki.
Pewnie zastanawiacie się dlaczego tak sądzę? Dlatego, że w ten sposób
skrócili sobie

wojnę a zarazem oszczędzili Japończyków przed masakrą lub całkowitą
zagładą.

A co Wy sądzicie w tej kwesti?







Maciej Orzeszko

Posted: 23 Maj 2001 18:07:24



Witam!

Uważam że "dobrzy" Amerykanie nie powinni zrzucać bomb na miasta gdzie
mieszkały tysiące cywilów. Zrzucając te bomby udowodnili że wcale nie są
lepsi od "złych" Niemców

Problem polegal na tym, ze nie bylo zadnego innego rozsadnego pomyslu na
zakonczenie tej wojny niz zrzucenie tych dwoch "atomowek". Jesli mowimy o
nalotach na miasta Japonii w ogolnosci, to tez nie bylo innego rozsadnego
rozwiazania odkad Japonczycy zaczeli rozmieszczac swoje zaklady produkcyjne
w srodku miast. Wojny nie da sie prowadzic w rekawiczkach, o ile mysli sie
powaznie o jej wygraniu. Tym bardziej, jesli przeciwnik jest zdeterminowany
do walki do konca, nie boi sie smierci i nie waha sie wyslac swoich dzieci
obwieszonych granatami przeciwko nieprzyjacielskim czolgom. W 1945
Japonczycy szykowali sie do obrony swoich szykujac cala swoja populacje do
samobojczej obrony. Gdyby nie te bomby atomowe i opamietanie, ktore przyszlo
na Japonczykow, jakies 80% mieszkancow Japonii niehybnie zgineloby niedlugo
pozniej.
To Japonczycy rozpoczeli ta wojne w latach 30-tych, to oni podbili
ogromne polacie Chin, Mandzurii, Indochin i wysp Pacyfiku, to oni wslawili
sie niewiarygodnym okrucienstwem w stosunku do podbitych narodow i jencow.
To nie usprawiedliwia zabijania cywilow, ale narod, ktory pozwala swoim
przywodcom na takie agresje, ktory tak wychowuje swoich obywateli, aby
uwazali siebie za nadludzi a innych za smieci niegodne zycia, musi liczyc
sie z tym, ze jakis inny, silniejszy narod potraktuje ich rownie brutalnie.

Pozdrowienia

Maciej Stanislaw Orzeszko







Jan M. Mayer

Posted: 23 Maj 2001 19:36:25



Dnia Wed, 23 May 2001 16:48:38 +0200, "Maciej Orzeszko"

Naloty na Tokio i inne miasta japonskie wymagaly uzycia 300-400
samolotow. Japonska obrona przeciwlotnicza, choc w zasadzie bezradna, mogla
jakos przeciwdzialac i zestrzelic choc kilka-kilkanascie atakujacych maszyn.

Z każdym kolejnym nalotem wzrastałaby efektywność bombowców, a
spadałaby efektywność obrony przeciwlotniczej. W pewnym momencie
bombowce byłyby już po prostu bezkarne.



Japonskiej propagandzie moglo to wystarczyc (jakies zdjecia szczatek,
spadochronow itd.) do ogloszenia "zwyciestwa".

Ciekaw jestem jak propaganda wytłumaczyłaby ludziom, że pomimo, że
obrona przeciwlotnicza odnosi kolejne zwycięstwa, to Amerykanie cały
czas bombardują i co więcej, że bombardowania te się nasilają.



Hiroszime czy Nagasaki
zmiotla z powierzchni ziemi akcja w wykonaniu JEDNEGO samolotu. To byla inna
skala, szokujaca dla wszystkich, nawet dla Japonczykow. Dopiero to pokazalo
im, ze moga zostac masowo spopieleni bez jakiejkolwiek mozliwosci
przeciwdzialania.

Dobrze. Jestem jeszcze zrozumieć atak nuklearny na Hiroszimę, że miał
on stanowić demonstrację siły USA. Ale atak na kolejne miasto (przy
użyciu bomby innego typu!) to już dla mnie nie jest demonstracja siły,
a zwykły test na pozbawionym możliwości obrony wrogu.


(...)

Przez kolejne dziesieciolecia japonskie OP grasowalyby sobie po
Pacyfiku i zaden statek nie moglby plywac bez eskorty.

Okręt podwodny to nie perpetuum mobile i z jakiegoś zaopatrzenia
korzystać musi: paliwo, żywność, amunicja. A skąd to wszystko brać?
Jednostki wykonujące akcje bojowe to jedno - a logistyka to drugie. A
wyszkolenie załóg? A starzenie się sprzętu? Trudno jest mi
odpowiedzieć na te pytania, dlatego scenariusz "dziesięcioleci
zagrożenia ze strony japońskich OP" uważam za czyste "fiction".



--
Z wyrazami szacunku,
--------------------------------------------------------------------
pl.sci.historia WWW: http://mops.uci.agh.edu.pl/~nexuss/Index.html
pl.sci.historia FAQ: http://mops.uci.agh.edu.pl/~nexuss/Psh_faq.html




bendin

Posted: 23 Maj 2001 19:39:45




Pytanie, czy ludzi zabitych podczas bombardowan mozna uznac za ofiary
zbrodni, czy tez przypadku. Oficjalnym celem nalotow amerkanskich - wedlug
zalozen - mialo byc zniszczenie przemyslu japonskiego "wcisnietego" w
ciasna, drewniana zabudowe miast japonskich. Tak jak juz powiedzialem,
spalenie japonskich miast bylo najlepszym sposobem. Ciekaw jestem jaki
krytycy bombardowan, a zwlaszcza "zdmuchniecia" Hiroszimy i Nagasaki, widza
inny sposob na pokonanie Japonii w latach 1944-45. Jedyna alternatywa bylo
prowadzenie wojny w nieskonczonosc i pozostawienie Japonii jako czegos w
rodzaju agresywnego rezerwatu pelnego dyszacych z nienawisci tubylcow.
Tyle,

ze ci tubylcy dysponowali armia, lotnictwem (zalozmy, ze flote by
zniszczono), przemyslem (bo nie byloby nalotow) i sporym potencjalem
ludzkim

(j.w.). Przez kolejne dziesieciolecia japonskie OP grasowalyby sobie po
Pacyfiku i zaden statek nie moglby plywac bez eskorty. Pokojowi Amerykanie
musieliby utrzymywac ogromne sily do blokowania Japonii. Mielibysmy wiec
cos

w rodzaju Korei Polnocnej, tylko bardziej zdeterminowanej, bo chetnej do
prowadzenia wojny w nieskonczonosc (zapewne Japonczykom nie przeszla by ta
ochota co najmniej przez nastepne 2 pokolenia). Coz za idylla!


Prosze zauwazyc, ze wspolczesna gospodarka dalej opiera sie na kulku
podstawowych surowcach. Samo rozbicie wszystkich zakladow hutniczych w
Japonii w 1944 zredukowalo do zera produkcje silnikow lotniczych. A huty nie
byly "wpasowane" w drewniana zabudowe.
To samo dotyczy rafinerii, ktorych takze nie dalo sie zminiaturyzowac i
wprzac w lancuch kooperacji.
Amerykanie - po zniszczeniu przemyslu ciezkiego - wysylali naloty na Japonie
chyba tylko z glupoty i biurokratycznej bezwladnosci.
"Boeing liczy na zamowienie kilku tysiecy B-29, przeciez nic chlopaki w
Seattle musza cos robic".
I prosze nie straszyc grzecznych dzieci wilkiem tj. japonskimi OP, bo jak
Pan doskonale pamieta ostatnia wyprawa Polaczonej floty (marne 1 pancernik z
oslona) nie miala dosc paliwa by doplynac i wrocic.

Poza tym ignorowany jest fakt amerykanskiego totalnego panowania w
powietrzu. Naloty na cele punktowe takie jak port, czy huta lepiej wychodza
mysliwcom taktycznym (i sa takze w ich wykonaniu znacznie tansze:), dlatego
uzycie bombowcow strategicznych bylo poprostu zbrodnicza nadgorliwoscia.

A przewidywane straty USrAmy opieraly sie na podstawie doswiadczen z
IwoDzimy i Okinawy, gdzie sily inwazyjne znalazly sie w lekko innej sytuacji
niz na gesto zaludnionych wyspach Japonii wlasciwej.


Raczej nie czujemy sympatii do Niemcow za wyczyny z lat 39-45 ale to nie
oznacza, ze powinnismy sie cieszyc z wyczynow Armii Czerwonej, albo
naszych

wspolobywateli w latach 1945-48.

Nikt nie mowi o cieszeniu sie. Ale - jak pokazuje historia nowozytna -
nie ma innej mozliwosci pokonania przeciwnika, ktory jest zdeterminowany do
walki do konca bez wzgledu na konsekwencje, niz jego fizyczna likwidacja.
Niestety, taka jest prawda. Wbrew wszelkim idealistom, takiego przeciwnika
nie da sie pokonac dotykajac go floretem z kulka na koncu i mowiac glosno
"ciach!".

Dlatego normalne armie nie wydaja pieniedzy na burzenie miast tylko na
niszczenie zakladow przemyslowych. Tak samo robili Amerykanie o czym pisalem
wczesniej.

Poza tym, w moim pojeciu istnieje pewna roznica pomiedzy bombardowaniem
miast przciwnika, zwlaszcza takich, w ktorych znajduje sie kilkadziesiat
zakladow przemyslowych, od planowego mordowania jego ludnosci w obozach
koncentracyjnych.


Hmm, a bombardowanie miast w ktorych nie ma przemyslu a jedynie zabytki? Jak
np. Chiba

Niestety, narod, ktory pozwala swoim przywodcom na rozpetanie tak
brutalnej wojny jak ta na Pacyfiku, ktorego zolnierze dopuszczaja sie
niewiarygodnych okrucienstw na podbitych narodach, musi sie liczyc z tym,
ze

ktos silniejszy potraktuje go rownie brutalnie.

Tylo dlaczego gdy sadzono japonskich zbrodniarzy wojennych obok nie sadzono
ich amerykanskich odpowiednikow?
Jesli "wszyscy sa rowni, ale nasi sa rowniejsi" to trudno wymagac teraz od
Japonczykow jakiegos specjalnego poczucia winy.

A "Sierpniowej Rapsodii" niestety jeszcz nie widzialem

Wspanialy film starego Kurosawy, choc kontekst polityczny przewijajacy
sie w tle ("ci wstretni Amerykanie sa wszystkiemu winni") moze troche
denerwowac.


A ja sie zgadzam. Podstawa problemow na Pacyfiku byla ustawa z 1924
uniemozliwiajaca imigracje Japonczykow (i Chinczykow) do USA. W slad za USA
poszly wtedy wszystkie kraje Ameryki. Ale o tym juz pisalem.

Bendin






<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . 6 . 7 . 8 . 9 . >>
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.607
miniBB.net © 2001-2009 uzależnienia yumpi matematyka e-kronika

  • Noclegi Warszawa
  • Warszawa jest ważnym ośrodkiem naukowym, kulturalnym, gospodarczym. Jest siedzibą wielkich inwestycji.Duże zainteresowanie ze strony turystów powoduje powiększanie się liczby usług towarzyszących tym zjawiskom. Dlatego warto kierować do tego co wypróbowane i...
    wiecej
  • Opinie o wakacyjnych kierunkach
  • Mysle o krajach "popularnych" czyli [...] Grecja- wyspy itp. Tylko mam obawy czy dwa tygodnie to nie za dlugo? Huh, Grecję odwiedzam od 5 lat i pewnie przez kolejnych 20 będę, zatem nie martw się o te dwa tygodnie ;-) ...
    wiecej
  • Egipt Maarsa Alam
  • Witam, jakie przwagi Maarsa na Hurghada? Dzieki Chyba Ci chodziło "jakie przewagi ma Maarsa nad Hurghadą" ? To wg mnie - jeszcze nie "zdewastowane morze". I tyle. Zdecydowanie mniej hoteli. I troche cieplej... TA ...
    wiecej
  • jakie wczasy dla rodziny
  • Ichni bazar. Zatłoczony. Mocno. Google odpłatne?;) Nie odpłatne, ale tekst wyglądał jakby ktoś przerwał pisanie w pół... Zdaje mi się, że większość osób, które nie odwiedziły krajów arabskich nie wie co to jest, więc równie dobrze mozna było napisać...
    wiecej
  • Indonezja, Bali - jakies porady? co warto zwiedzic?
  • Witam, Wybieramy sie przed chinskim nowym rokiem na 4 dni na Bali. Domyslam sie, ze Co warto zobaczyc? Czego unikac? Jakie ceny zywnosci i napojow? Na pewno 1-2 dni chcemy po prostu spedzic w wodzie, ale jeden lub nawet dwa dni wypada cos zobaczyc i zrobic ...
    wiecej