historia
 ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj °
Samochody dostawcze i użytkowe - salon mercedesa w Poznaniu.
|}| giełda samochodowa |}| numizmatyka |}| części |}|

matura z historii

Kumy / matura z historii
<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
Autor Wiadomość
pkmb

Posted: 6 Lut 2002 08:48:35




Ale brednie... Zakres materiału do historii jest najszerszy ze wszystkich
przedmiotów licealnych. Nikt, kto zaczyna uczyć się kilka miesięcy przed
maturą nie ma większych szans na dokładne nauczenie się ponad 1500 stron
informacji. Każda dodatkowa książka (jakieś 200-300 stron), odpowiadająca
2-3 stronom w podręczniku to w sytuacji przedmaturalnej po prostu strata
czasu.

Hmm bzdury Wasc opowiadasz. Studenci (zaczynaja juz po uplywie pol roku
od matury) musza na takim na przyklad prawie opanowywac partie materialu
powaznie przekraczajace ilosciowo material z historii na kazda sesje. I
jezeli maja na to dwa miesiace to znaczy, ze sa BARDZO pilnymi
studentami. Abstrahujac juz od tego, ze zakresy materialow z roznych
przedmiotow raczej do siebie nie przystaja co jeszcze zwieksza stopien
trudnosci. Tak naprawde wazny jest rodzaj umyslowosci i szybkosc
czytania danego maturzysty. Niektorym latwiej uczyc sie rzaczy z
podrecznika (tekst z calkiem spora doza skompensowanych informacji
pisany lekko drewnianym jezykiem) a innym prosciej przychodzi
zapamietanie informacji z ksiazek historycznych stosunkowo mniej
zaladowanych informacjami ale zawierajacych rozne ciekawostki
przykuwajace pamiec. Tak sie sklada, ze kol. Meyer wie to dobrze bo jest
pracownikiem naukowym na Historii UJ. Zastanawia mnie tez twoje
prszekonanie o niezawodnosci tylko jednego podejscia do sprawy.

Zaczynasz od poinformowania komisji, [...]

Wszelkie układy z komisją to ryzyk-fizyk, bo mogą np. uznać, że orientujesz
się tylko ciut-ciut w temacie, i jedynie znasz się na wybranej przez Ciebie
wojnie stuletniej.
A poza tym, mój historyk (dyrektor szkoły) wyraźnie mówi, że trzeba
przedstawić cały materiał - chodzi bowiem nie tylko o wiedzę (tak tutaj
przez wszystkich pogardzaną...), lecz właśnie o inne umiejętności - np.
gospodarowanie czasem.

To macie szczegolnego historyka. Poza tym jezeli napiszesz historie
pisemna na 5 (w czym wydatnie pomaga znajomosc ksiazek innych niz
podrecznik) masz ustna mature z glowy. Ech pamietam jaki bylem zly na
mojego profesora Grabisa (lub Grobisa, juz nie pamietam dokladnie),
ktory jako profesor uniwersytecki nie uznawal ocen celujacych. I tak
jedyna ocena nizsza od 6 na mojej maturze ustnej byla automatyczna 5 z
historii ;).

Jeśli wy uważacie, że ktoś z taką wiedzą ma czytać dodatkowe książki zamiast
zakuwać podręczniki, to jesteście w błędzie. Dodam tylko, że gościu ma
najwyższą średnią w klasie i jest naprawdę dobry w nauce.

To bedzie sie nadawal na prawo... tylko wyjdzie gorszym imbecylem niz
jest teraz.
Marcin B.



Adam Moczulski

Posted: 6 Lut 2002 12:14:38




Biorąc pod uwagę, że miałbyś istotnie (w co jakoś nie chce mi się
wierzyć) sześć i pół minuty na omówienie całości tematu (...)

Fakt, komisja ma na jednego ucznia 20 - 30 min. Ale na egzaminie celem nie
jest rzucenie komisji na kolana lub filozoficzne dywgacje tylko sprawdzenie
[...]
A paradoksami i ciekawostkami to moze czarowac dziewczyny wieczorami.

I pozwolę sobie zauważyć że jest to przynajmniej jakiś zarówno zysk dla
ucznia oraz dla łożącego na jego naukę społeczeństwa. Wstępna selekcja
dziewczyn przy pomocy paradoksów i ciekawostek historycznych eliminuje
niezainteresowane (bo się nie dadzą w ten sposób zbajerować). Czyli
takie w których głowach pustki, co nie dość że wpędza ich inteligentnych
partnerów (inni nie bajerują historycznie) w alkoholizm, doprowadza do
rozwodów, bezdomnych dzieci i innych patologii społecznych.
A czy Ty widzisz jeszcze jakiś powód do naucznia w szkołach historii ?

Pozdrawiam
Adam




Adam Moczulski

Posted: 6 Lut 2002 12:16:30




Biorąc pod uwagę, że miałbyś istotnie (w co jakoś nie chce mi się
wierzyć) sześć i pół minuty na omówienie całości tematu (...)

Fakt, komisja ma na jednego ucznia 20 - 30 min. Ale na egzaminie celem nie
jest rzucenie komisji na kolana lub filozoficzne dywgacje tylko sprawdzenie
[...]
A paradoksami i ciekawostkami to moze czarowac dziewczyny wieczorami.

I pozwolę sobie zauważyć że jest to przynajmniej jakiś zysk dla
ucznia oraz dla łożącego na jego naukę społeczeństwa. Wstępna selekcja
dziewczyn przy pomocy paradoksów i ciekawostek historycznych eliminuje
niezainteresowane (bo się nie dadzą w ten sposób zbajerować). Czyli
takie w których głowach pustki, co nie dość że wpędza ich inteligentnych
partnerów (inni nie bajerują historycznie) w alkoholizm, doprowadza do
rozwodów, bezdomnych dzieci i innych patologii społecznych.
A czy Ty widzisz jeszcze jakiś powód do naucznia w szkołach
historii ?

Pozdrawiam
Adam




Warcisław Machura

Posted: 6 Lut 2002 11:23:09




A czy Ty widzisz jeszcze jakiś powód do naucznia w szkołach
historii ?



Widze. Ale egzamin to nie nauczanie. To ocena. A skoro takiego geniusza
uczylo sie 4 lata to i tak wiadomo jaki jest.


Pozdrawiam

Warcisław Machura
http://www.wmachura.republika.pl






Adam Moczulski

Posted: 6 Lut 2002 19:02:48




A czy Ty widzisz jeszcze jakiś powód do naucznia w szkołach
historii ?

Widze. Ale egzamin to nie nauczanie.

Egzamin sprawdza jakość nauczania. Ale właśnie : nauczania czego ? Czy
rzeczywiście ktoś na tym korzysta że jakies słodkie dziewczę czy
postawny młodzieniec jest w stanie wyklepać podręcznik i dzień po
maturze wszystko zapomnieć ? Czy nie lepiej właśnie uczyć młodych
wynajdywania w historii czegoś dla siebie, czegoś co mozna chociażby
dobrze sprzedać w inteligentnym towarzystwie ? Poważnie pytam, mam
dzieci, cięgiem myślę w którą stronę je popychać.

To ocena. A skoro takiego geniusza
uczylo sie 4 lata to i tak wiadomo jaki jest.

Ale kiedyś w końcu przyjdzie pora gdy maturzystę będzie oceniał ktoś
obcy.

Pozdrawiam
Adam




Warcisław Machura

Posted: 6 Lut 2002 19:19:31





Egzamin sprawdza jakość nauczania. Ale właśnie : nauczania czego ? Czy
rzeczywiście ktoś na tym korzysta że jakies słodkie dziewczę czy
postawny młodzieniec jest w stanie wyklepać podręcznik i dzień po
maturze wszystko zapomnieć ? Czy nie lepiej właśnie uczyć młodych
wynajdywania w historii czegoś dla siebie, czegoś co mozna chociażby
dobrze sprzedać w inteligentnym towarzystwie ? Poważnie pytam, mam
dzieci, cięgiem myślę w którą stronę je popychać.

Pytanie zabojczo podstawowe...
Czy uczyc wiedzy czy madrosci?
Wiedza to podstawa, na ktorej madrosc moze byc zbudowana.
Niestety, czesto na wiedzy sie konczy bo nie ma na nic wiecej czasu,
zwlaszcza gdy przed uczniem np. egzamin wstepny na prawo.
Jasne, trzeba uczyc madrosci, trzeba przekazywac nie tylko fakty, ale i
opinie, uczyc ich niepopelniania tych samych bledow, ktore zdazyli popelnic
dziadkowie i ojcowie. Ale pamietaj, to jest dosc elitarne nauczanie.
Wiekszosci z przedmiotu (niekoniecznie historii) potrzebne jest 4 na
swiadectwie a nie jakies filozofie.
Madrosc jest dla elity, ktora bedzie chciala ja zdobyc, wiekszosc
poprzestanie na faktach. Nie nauczymy madrosci wszystkich. Ci, co chca ja
zdobyc musza chciec tego sami, szukac i pytac. Nauczyciel moze im w tym
pomoc.



To ocena. A skoro takiego geniusza
uczylo sie 4 lata to i tak wiadomo jaki jest.

Ale kiedyś w końcu przyjdzie pora gdy maturzystę będzie oceniał ktoś
obcy.
Bedzie. Dla jednych to dobrze, dla innych zle. Dobrzy i tak dadza sobie

rade.



Pozdrawiam
Adam
--

Pozdrawiam

Warcisław Machura
http://www.wmachura.republika.pl






Adam Moczulski

Posted: 6 Lut 2002 21:51:17




Egzamin sprawdza jakość nauczania. Ale właśnie : nauczania czego ? Czy
rzeczywiście ktoś na tym korzysta że jakies słodkie dziewczę czy
postawny młodzieniec jest w stanie wyklepać podręcznik i dzień po
maturze wszystko zapomnieć ? Czy nie lepiej właśnie uczyć młodych
wynajdywania w historii czegoś dla siebie, czegoś co mozna chociażby
dobrze sprzedać w inteligentnym towarzystwie ? Poważnie pytam, mam
dzieci, cięgiem myślę w którą stronę je popychać.

Pytanie zabojczo podstawowe...
Czy uczyc wiedzy czy madrosci?

Ależ nie. Przecież wiedza o romansach królowych, propagandzie dworskiej
i okołodworskiej, intrygach i magikach-alchemikach to też wiedza. W
czymże gorsza od "przyczyn sporu o inwestyturę" ? Czy na pewno ta
synteza dziejów wykładana w polskiej szkole to coś co się bardziej
przyda młodemu człowiekowi od np syntezy postępu technicznego. Czy
teorii powszechnego spisku, której tak nie lubisz ?

Wiedza to podstawa, na ktorej madrosc moze byc zbudowana.

Czy nauczany w polskich szkołach fragment wiedzy historycznej to dobra
podstawa mądrości ?

Niestety, czesto na wiedzy sie konczy bo nie ma na nic wiecej czasu,
zwlaszcza gdy przed uczniem np. egzamin wstepny na prawo.

Ale to jest unik. Egzamin na prawo, tak samo jak maturalny, ma za
zadanie sprawdzenie zdolności ucznia do 4Z (zakuć, zdać, zapić,
zapomnieć). Jak się zmieni program w średnich to siłą rzeczy zmieni się
równiez w końcu na prawie.

Jasne, trzeba uczyc madrosci, trzeba przekazywac nie tylko fakty, ale i
opinie, uczyc ich niepopelniania tych samych bledow, ktore zdazyli popelnic
dziadkowie i ojcowie. Ale pamietaj, to jest dosc elitarne nauczanie.
Wiekszosci z przedmiotu (niekoniecznie historii) potrzebne jest 4 na
swiadectwie a nie jakies filozofie.

Większość ludzi w tym wieku nie wie co im jest potrzebne. To właśnie
program szkolny kształtuje ich podejście do zdobywania wiedzy.

Madrosc jest dla elity, ktora bedzie chciala ja zdobyc, wiekszosc
poprzestanie na faktach.

Ale gdzie tam, przecie że zapomni. Niepotrzebnie para idzie w gwizdek,
po cóż więc wodę podgrzewać ?

Nie nauczymy madrosci wszystkich. Ci, co chca ja
zdobyc musza chciec tego sami, szukac i pytac. Nauczyciel moze im w tym
pomoc.

Nauczyciel może ich zaciekawić by zechcieli, albo zgasić bo trzeba
jechać z programem.

Pozdrawiam
Adam




Warcisław Machura

Posted: 7 Lut 2002 13:35:08




Ależ nie. Przecież wiedza o romansach królowych, propagandzie dworskiej
i okołodworskiej, intrygach i magikach-alchemikach to też wiedza. W
czymże gorsza od "przyczyn sporu o inwestyturę" ? Czy na pewno ta
synteza dziejów wykładana w polskiej szkole to coś co się bardziej
przyda młodemu człowiekowi od np syntezy postępu technicznego. Czy
teorii powszechnego spisku, której tak nie lubisz ?

Jaki tam spisek... Po prostu wybor. Problem widze tak. Nikt w szkole nie
nauczy sie historii gdy nie bedzie chcial. szkola tak naprawde moze dac
podstawy. W koncu czlowiek kulturalny nie zamyka swojego umyslu na sto
klodek po wyjsciu ze szkoly. Dalej powinien czytac gazety, ksiazki, ogladac
w TV nie tylko Byka Bradera.
Czy wiec dla dalszego samodzielnego konsumowania wiedzy historycznej
bardziej przyda mu sie szkolna wiedza o kochankach krolow, czyo procesach
spolecznych, gospodarczych i politycznych.?
Czy latwiej zrozumie romans Ludwika czy Hebnryka gdy ogolnie zrozumie
procesy wielkoskalowe, czy latwiej zroumie np. sens sposobow rzadzenia lub
gospodarowania (np na studiach) gdy na lekcjach przede wszystkim gadal o
D... Maryni?
Kazdy nauczyciel ma okreslona (coraz mniejsza ) ilosc lekcji. Oczywiscie, to
kwestia wyczucia. Trzeba znalezc zloty srodek miedzy procesami historycznymi
a faktami jednostkowymi, o wiele ciekawszymi.
Ani nudzenie swiniami, kozami, hektarami czy ideami ani brniecie w
opowiadanie mniej lub bardziej swinskich dowcipow nie jest wyjsciem. Trzeba
wybierac.
Ale zawsze trzeba pamietac - ja przygotowuje ucznia do zrozumienia epoki i
zachodzacych w niejzmian tak, by mogl on dalej, bazujac na tej wiedzy
samodzielnie (o ile bedzie chcial i bedzie mu to potrzebne) rozwijac potem
swoja wiedze.
Ten, kto zechce bedzie sie rozkoszowal historia, inny rozmanazaniem
wymoczkow inny srubkami i przekladniami.
Ale to on decyduje.Szkola coraz bardziej odchodzi (zwlaszcza na poziomie
srednim) od przymusowego nauczania wszystkich tego samego. Uczen jest
klientem,ktory decyduje, czego sie chce nauczyc. Dostajesz pewna wspolna
podstawe, a poza tym, Twoj wybor. Wybierzesz dobrze lub zle, Twoj cyrk i
Twoje malpy.
A jak szczegolnie lubisz historie,to mam w tygodniu dyzur w szkole,
zapraszam do mnie, kawe postawie i pogadamy, podyskutujemy.




Ale to jest unik. Egzamin na prawo, tak samo jak maturalny, ma za
zadanie sprawdzenie zdolności ucznia do 4Z (zakuć, zdać, zapić,

zapomnieć). Jak się zmieni program w średnich to siłą rzeczy zmieni się
równiez w końcu na prawie.

Oby, oby.


Większość ludzi w tym wieku nie wie co im jest potrzebne. To właśnie
program szkolny kształtuje ich podejście do zdobywania wiedzy.

W szkole podtsawowej, gimnazjum tak. W szkole sredniej bedzie sie to od
wrzesnia w I klasie zmieniac. Zakres swobody wyboru wzrosnie.
Zreszta, czy program? Raczej osobowosc nauczyciela. Jeden zainteresuje,
drugi zanudzi.

Pozdrawiam

Warcisław Machura
http://www.wmachura.republika.pl






Adam Moczulski

Posted: 10 Lut 2002 16:50:02




Ależ nie. Przecież wiedza o romansach królowych, propagandzie dworskiej
i okołodworskiej, intrygach i magikach-alchemikach to też wiedza. W
czymże gorsza od "przyczyn sporu o inwestyturę" ? Czy na pewno ta
synteza dziejów wykładana w polskiej szkole to coś co się bardziej
przyda młodemu człowiekowi od np syntezy postępu technicznego. Czy
teorii powszechnego spisku, której tak nie lubisz ?

Jaki tam spisek... Po prostu wybor. Problem widze tak. Nikt w szkole nie
nauczy sie historii gdy nie bedzie chcial. szkola tak naprawde moze dac
podstawy. W koncu czlowiek kulturalny nie zamyka swojego umyslu na sto
klodek po wyjsciu ze szkoly. Dalej powinien czytac gazety, ksiazki, ogladac
w TV nie tylko Byka Bradera.
Czy wiec dla dalszego samodzielnego konsumowania wiedzy historycznej
bardziej przyda mu sie szkolna wiedza o kochankach krolow, czyo procesach
spolecznych, gospodarczych i politycznych.?
Czy latwiej zrozumie romans Ludwika czy Hebnryka gdy ogolnie zrozumie
procesy wielkoskalowe, czy latwiej zroumie np. sens sposobow rzadzenia lub
gospodarowania (np na studiach) gdy na lekcjach przede wszystkim gadal o
D... Maryni?

Sęk w tym, że te procesy o których uczysz to niekoniecznie muszą być
tymi które rzeczywiście mają wpływ na działania ludzi. W naukach
scisłych jest to dość oczywiste, jeśli ktoś uczy o np prawach Newtona,
to bez trudu może wykazać że one dzialają. Ale jak Ty możesz wykazać na
lekcji historii że interwencjonizm państwowy ma jakiś konretny wpływ na
gospodarkę, skoro najwięksi ekonomiści wciąż się o to spierają ? Jak
wykazesz że demokracja jest lepsza od absolutyzmu, skoro w historii są
argumenty w obie strony ? Niby dlaczego można flekować teorie spisków
skoro ostatnio w GazWyb prof. Tazbir daje jej solidne wsparcie ? Mógłbym
się tu personalnie nad Twoimi poglądami poznęcać (moim zdaniem
najbardziej podkładałeś się pzy okazji dyskusji o miłości, traktując z
powagą zwyczajne preteksty) ale nie w tym rzecz. Każdy dojrzały człowiek
ma jakieś uformowane poglądy, których nijak empirycznie sprawdzić nie
może. Czasem są lepiej czasem gorzej udokumentowane, ale na jakiej
zasadzie wolno mu je narzucać w szkole ?


Kazdy nauczyciel ma okreslona (coraz mniejsza ) ilosc lekcji. Oczywiscie, to
kwestia wyczucia. Trzeba znalezc zloty srodek miedzy procesami historycznymi
a faktami jednostkowymi, o wiele ciekawszymi.

Po pierwsze romanse nie sa faktami jednostkowymi, to też jeden z wielu
stałych elementów kształtujących historię. Ale mniejsza o niego, to co
mi najbardziej przeszkadza to bardzo nikły udział postępu
naukowo-technicznego w programach naucznia historii. Ekonomia i
gospodarka też są zresztą najwyraźniej mniej cenione przez humanistów
układających podręczniki niż kolejne bitwy.
Czy nie lepiej by było ograniczyć się w nauczaniu historii do
metodologii nauk historycznych i właśnie owych jednostkowych ciekawostek
? Czy uczeń zainteresowany i nauczony metody w pracy własnej nie
znajdzie sobie samodzielnie własnej hierarchii ważności procesów które
tak jak działały kiedyś tak i teraz mają wpływ na jego życie ?

Pozdrawiam
Adam




Warcisław Machura

Posted: 10 Lut 2002 17:35:20




Sęk w tym, że te procesy o których uczysz to niekoniecznie muszą być
tymi które rzeczywiście mają wpływ na działania ludzi. W naukach
scisłych jest to dość oczywiste, jeśli ktoś uczy o np prawach Newtona,
to bez trudu może wykazać że one dzialają. Ale jak Ty możesz wykazać na
lekcji historii że interwencjonizm państwowy ma jakiś konretny wpływ na
gospodarkę, skoro najwięksi ekonomiści wciąż się o to spierają ? Jak
wykazesz że demokracja jest lepsza od absolutyzmu, skoro w historii są
argumenty w obie strony ?

Nauczyciel musi wiedziec, ktore procesy (zjawiska, fakty) sa uznawane za
bezdyskusyjne, a ktore za dyskusyjne.Te, ktore sa dyskusyjne (przy obecnym
stanie wiedzy oczywiscie) omawia sie prezentujac oba poglady.
Jesli chodzi o absolutyzm - demokracja to zawsze mowie uczniom, ze nie jest
stwierdzone , ktory jest lepszy, tylko ze absolutyzmwymaga wiekszego wladcy
niz rzady demokratyczne- tam nawet miernoty nie doprowadza kraju do kleski
jak marni wladcy absolutni (Karol I, Ludwik XVI czy Mikolaj II).


Niby dlaczego można flekować teorie spisków
skoro ostatnio w GazWyb prof. Tazbir daje jej solidne wsparcie ?

Nie bardzo dostrzegam gdzie.

Każdy dojrzały człowiek
ma jakieś uformowane poglądy, których nijak empirycznie sprawdzić nie
może. Czasem są lepiej czasem gorzej udokumentowane, ale na jakiej
zasadzie wolno mu je narzucać w szkole ?

Ale masz zludzenia.... jak ktos sie interesuje historia, to i tak nie
narzuce mu swoich pogladow sila, a jak ma ja w d... to i tak jest mu
wszystko jedno i dziala na zasadzie 4 Z.
Jak mam dobrego, myslacego ucznia to chetnie z nim rozmawiam i w szkole i
poza nia, proponuje lekture, dyskutuje uznajac w nim partnera z ktorym sie
spieram, a nie dzialam ex catedra.
Coz, moge tylko zaprosic Cie na lekcje do mnie, gdyz widze, ze w kwestii
nauczania historii juz dawno w szkole nie byles.
Pozdrawiam

Warcisław Machura
http://www.wmachura.republika.pl






<< . 1 . 2 . 3 . 4 . 5 . >>
 


Czas ładowania strony (sek.): 0.588
miniBB.net © 2001-2009 uzależnienia yumpi matematyka e-kronika

  • jakie wczasy dla rodziny
  • Jestem ze Śląska No to kiepsko, ja z Poznania, więc raczej nic z tego nie wyjdzie. A niby dlaczego nie miało by wyjść? Przecież są telefony i take cuś co sie nazywa internat, internista, internet czy jakoś tak :) ...
    wiecej
  • Za malo miejsca na pelne nazwisko
  • w wizair! co zrobic w taki wypadku - pani ma podwojne nazwisko i brakuje miejsca na wpisanie 2 ostatnich liter dzieki za porady pzdrw
    wiecej
  • hotel Palm Beach - Hurgada - godne polecenia ??
  • http://www.easygo.pl/opinie/egipt/palm-beach-52.html tu masz 10 opinii
    wiecej
  • jaka wysokosc napiwku
  • Jako kobieta w ogóle nie dawaj.A Twój Pan niech da drobne, które mu przeszkadzają. Mieszkałem tam rok i żałuje każdego centa danego napiwkiu.:) Maciek www.BestSailing.eu Jakby jeszcze ktoś wiedział na co odpowiadasz.... Cytat by się przydał. ...
    wiecej
  • co taniej w Turcji: bankomat czy kantor?
  • Nawet w dużych kantorach oszukują na duże sumy. Udało mi sie udaremnić coś takiego w Bodrum. Maciek www.BestSailing.eu
    wiecej