| ° Forum ° Rejestracja ° Szukaj ° | |
|
Samochody dostawcze i użytkowe - salon mercedesa w Poznaniu. |}| giełda samochodowa |}| numizmatyka |}| części |}| |
| Kumy / beck |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
| Autor | Wiadomość |
| Paweł Jadczak
|
Posted: 9 Wrz 1999 16:29:49 Wydaje mi sie ze mylisz kawalerie z piechota konna. Akurat co do tej
drugiej mam wiadomosci z pierwszej reki. Moj dziadek byl dowodca zwiadu piechoty
konnej w twierdzy Modlin. I w tym wypadku konie sluzyly im tylko do szybkiego przemieszczania sie. Natomiast walczyli pieszo. Kawaleria ma to do siebie ze jej strategia walki jest zwiazania z konmi. Nie am zamiaru
lekcewazyc naszej kawalerii i jestem z niej dumny jako Polak. Natomiast ze strony praktycznej przydaloby sie zamiast tego troche wiecej jednostek zmechanizowanych. Podam Ci stosunek sil ( ktory pewnie znasz ) na wrzesien 39: Polska: 40 dywyzji piechoty 11 brygad kawalerii 4 brygady zmotoryzowane 1300 czolgow 700 samolotow Niemcy 100 dywizji piechoty 1 brygada kawalerii 5 dywizji pancernych, 4 dywizje lekkie, 4 dywizje zmotoryzowane 5500 czolgow 4000 samolotow Nie uwazasz ze ( pomijajac potege sil Niemieckich ) proprcje poszczegolnych rodzajow broni sa wrecz przerazajace? Nie wdając się w dyskusję na pozostałe tematy (później:) ), muszę stwierdzić, że mylisz się całkowicie co do kawalerii: 1. Podział na na kawalerię i piechotę konną. Ta druga - nigdy nie istniała. Istnieli dragoni - walczący pieszo i poruszający się konno. Z dragonów wywodziła się kawaleria z I wś i późniejsza polska kawaleria ( w odróżnieniu , a i to nie całkiem, od Budionnego). Polska kawaleria "poruszała się konno a walczyła pieszo". Nota bene mółbyś sprawdzić choćby regulamin walki kawalerii - widnieje tam dokładnie takie zdanie. Nieliczne (7 lub 8) wyjątki tylko potwierdzają ogólną regułę. 2. Piechotę konną mylisz pewnie z Kawalerią Dywizyjną, która była po prostu pododdziałem zwiadowczym dywizji piechoty. 3. Kawaleria w czasie walki rzeczywiście związana jest z końmi (na 3 walczących jest czwarty koniowodny). 4. Pomijasz zupełnie takie kwestie jak: elitarność kawalerii, jej szybkość w porównaniu do piechoty), gotowość bojową, itp. 5. Oczwiście struktura i proporcje sił są tragiczne - ale jak mogłyby być lepsze? Dochód, różnice w uprzemysłowieniu, motoryzacji, bogactwie były zbyt duże. Nawet Francuzi wdywizjach lekkich mieli jedną brygadę zmechanizowaną, a drugą konną. Tylko w kwestii formalnej, co by się błędne wiadomości nie utrwalały :) PJ |
| Meg@s
|
Posted: 5 Wrz 1999 16:16:26 " Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da - podpalcie świat! (Józef Piłsudski do swych współpracowników) Nie jestem pewien, czy to akurat komuniści są autorami określenia "klęska wrześniowa" w odniesieniu do przegranej przez nas kampanii 1939 roku - choć to oni upowszechnili je i wpoili pokoleniom PRLu. Wydaje mi się , ze pierwszymi, którzy użyli tego określenia, byli ludowcy i endecy skupieni wokół gen. Sikorskiego w Paryżu. Chodziło o to, aby pokryć czymś - pozornie bezspornym - dwa własne posunięcia dalekie od lojalności wobec legalnych władz Polski: najpierw fakt szykowanego już we Lwowie zamachu stanu, następnie intrygę paryska, powodująca zawekowanie przez Francje (początkowo nie zgłaszająca sprzeciwów) suwerennego aktu prawnego prezydenta RP, internowanego w Rumunii. Zawsze przyjemniej jest czuć się rzecznikiem "oburzenia społecznego" niz. zwykłym rokoszaninem, dokonującym rokoszu w najmniej odpowiednim momencie historii kraju. "Odpowiedzialność za klęskę wrześniowa" - to był slogan, którym antypilsudczykowska opozycja pokrywała swoja małość i "swoje matactwa zrodzone z chorobliwego zacietrzewienia". Ciężar tej demagogii spadł na wiceministra spraw zagranicznych Szembeka, którego Beck wysłał w ostatniej chwili z Kut do Paryża okrężna droga przez Węgry, Jugosławię i Włochy. Jak widać z jego "Diariusza", pisanego od września do grudnia 1939 r., zachowywał się tam cały czas lojalnie wobec swego szefa i w niekończących się dyskusjach bronił głównych zasad polityki zagranicznej prowadzonej przez Becka. Osaczony jednak przez superdemagogow, chwytał się czasem prób obrony zupełnie nieprzemyślanych. Twierdził, ze Beck został wprowadzony w błąd przez marszałka Rydza-Smiglego i przez generała Kasprzyckiego na temat przygotowania naszej armii do wojny. W rozmowie z dyrektorem Potockim oświadczył " ze gdyby Beck był wiedział, jaki jest rzeczywisty stan rzeczy, nie wierze, by mógł pójść na politykę, która prowadził "("Diariusz", s. 115). Szembek nie wziął pod uwagę jednego: ze jego szef nie był z nim szczery. Beck poszedłby "na całego" nawet przy jeszcze gorszym stanie naszej armii. Co Beck musiał ukrywać? Zarówno wobec Niemiec, których impet trzeba było najdłużej stopować , jak wobec pseudosprzymierzencow zachodnich, pragnących pokoju za wszelka cenę, zarówno wobec własnego społeczeństwa, wykrwawionego w tylu bojach pierwszej wojny światowej, jak wobec własnych współpracowników, zbyt słabych, by mogli unieść ciężar tej decyzji - Beck musiał ukrywać, ze tym, do czego dążył po wcześniejszym odrzuceniu przez Francje (w 1933 i w 1936 roku) propozycji akcji prewencyjnej, jest wojna europejska, która zniszczy hitleryzm. To tylko naiwni politycy zachodni mogli żywic cieple złudzenia, ze z Hitlerem czy Stalinem możliwe jest pokojowe współistnienie naiwny papież Pius XII mógł myśleć, ze robi cos chwalebnego, gdy w ostatnich dniach sierpnia 1939 r. proponował Beckowi, aby przyjął warunki Hitlera "w celu uratowania zagrożonego pokoju". Ówczesny papież dowiódł, ze niczego nie rozumie z zagrożeń świata, gdy w przemówieniu wygłoszonym w tym samym mniej więcej czasie wypowiedział to pozornie oczywiste zdanie: "Niczego się nie traci, zachowując pokój, a wszystko można strącić przez wojnę". Zdanie to jest trafne tylko w wypadku zagrożeń przeciętnych, w warunkach zaś zagrożeń globalnych - a takim było w 1939 r. zagrożenie hitlerowskie - staje się całkowicie nietrafne. Celem , do którego zmierzał Hitler, było opanowanie Europy, a potem świata . Jedyna rzeczą która mogła mu w tym przeszkodzić, było wywołanie wojny w obronie świata. A wiec akurat odwrotnie niż to sobie ułożył przy biurku papież Pius XII. Nie rozumiał, ze czasem trzeba podpalić świat wojna, by nie spłonął w piekle totalitarnego pokoju. Pax hitlerica - tak jak i pax sovietica - byłby piekłem dla ludzkości. Jak trafnie zauważył ojciec Bochenski - za co został wyrzucony z Rzymu - Pius XII nie miał właściwej przekładni od teologii ku polityce. Tak komuniści, jak endecy atakujący politykę ministra Becka, podpierają swe wywody "argumentacja" zaczerpnięta od monarchisty Cata-Mackiewicza. Ciekawe, ze zupełnie nie zauważają niekonsekwencji Cata, tych niekonsekwencji, które się brały właściwie z niedomyśleń. Otóż Mackiewicz równie namiętnie uwielbiał Marszałka Pilsudskiego, co nie cierpiał Becka, to ostatnie tak go zaślepiało, tak rzutowało na ocenę polityki zagranicznej prowadzonej przez zaufanego ministra Marszałka. ze nie zauważał rzeczy oczywistych: przecież polityka zagraniczna Becka była wierna kopia, a po śmierci Marszałka kontynuacja polityki zagranicznej Pilsudskiego. Testament Marszałka:" Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat" - Beck zrealizował z cala dokładnością. O cóż wiec Catowi chodziło? Gdyby chciał być racjonalny w swych sadach, winien atakować nie Becka, lecz Pilsudskiego, bo to Marszałek był autorem koncepcji jednakowego dystansu wobec Berlina i Moskwy, wobec obydwu totalitaryzmowi, szykujących się do rozprawy z wolnym światem - Beck był tylko wiernym tego wykonawca. Beck starał się utrzymywać politykę równowagi, lecz chęć umocnienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej zmusiła go do nawiązania bliższej współpracy z państwem Hitlera. 26.I.1934 roku podpisano niemiecko-polska deklaracje o nie stosowaniu przemocy. Od tego czasu stosunki z zachodnim sąsiadem zostały zacieśnione. Sytuacja ta zaniepokoiła zachód czego efektem już w 1921 roku było osłabienie sojuszu o wzajemnej pomocy z Francją jednak Niemcom "przypomniało się" o ekspansji na wschód. Dokonano aneksji Austrii dnia 12.III.1938 roku, zajęto Pragę 15.III.1939 roku pod groźba zbombardowania miasta. Słowacja w tym czasie oderwała się od Czechosłowacji. Do tego czasu wszystkie zabory Hitlera odbyły się bezkrwawo, aż przyszedł czas na Polskę. W tej chwili minister Beck był świadom, ze " polityka flirtu " z Hitlerem lęgła w gruzach. Sytuacja była tragiczna. Należało nie dopuścić do pozostawienia Polski samej na arenie międzynarodowej, toteż w kwietniu zdobyto jednostronne gwarancje od Wielkiej Brytanii oraz odnowiono sojusz polsko - francuski. Możliwe, ze przyciśnięty do ściany Cat powiedziałby: "Trzeba ratować naród wszelkimi dostępnymi środkami. Jeżeli koncepcja Marszałka po anschlussie przestała być realna, trzeba było pójść z Niemcami na Rosje. W ten sposób zniszczyłoby się bolszewizm i uratowało Polskę, a Beck tego właśnie nie zrobił i wtrącił Polskę w piekło wojny i okupacji". Zdania powyższego Cat nigdy nie wypowiedział, ale wypowiadał podobne już na emigracji, np. gdy wychwalał politykę Petaina, politykę kapitulacji w celu - jak Cat zakładał - ratowania narodu francuskiego przed "losem Polski". (Po wojnie, w warszawskim Klubie Krzywego Kola, Cat przyznał się do tego, ze po upadku Francji zaproponował prezydentowi Raczkiewiczowi zerwanie z aliantami i dogadanie się z Hitlerem.) Takie koncepcyjne układanki łatwo powstają przy redakcyjnym biurku - i jeszcze łatwiej sprzedaje się je każdemu, kto chce słuchać tych naiwności "owoców myślenia realistycznego". Przyszłość wykazała, ze to Beck był przewidującym realista, a nie Mackiewicz czy Petain. Ci dwaj - pierwszy w koncepcji, a drugi w konkretnych decyzjach i posunięciach - chcieli "ratować" naród na trzy czy cztery lata, a mogli go pogrzebać pod fundamentem Tysiącletniej Rzeszy przez dawanie Hitlerowi tego, czego najbardziej potrzebował: czasu. Czasu potrzebnego do wyprodukowania pierwszej na świecie bomby atomowej. Dzięki komu ocalał świat? Jak się po wojnie okazało, tak Pius XII, jak i Cat-Mackiewicz byli kiepskimi kalkulatorami. W obliczu wielkich zmagań o los Europy, o los świata, Cat chciał ratować los narodu, dając równocześnie szansę na zwycięstwo temu, który w swych planach los narodu polskiego dawno spisał na straty. Jeśli świat ocalał, to dosłownie w ostatniej chwili. Najpierw dzięki Beckowi, a później - już w trakcie wojny - dzięki piątce bohaterów, którzy w porcie norweskim wysadzili w powietrze barkę niemiecka, zabierająca do Niemiec tzw. ciężka wódę, konieczna do zaawansowanych prob. atomowych. (Hitler wpadł w furie na wiadomość o tym sabotażu.) Narodowy egoizm koncepcji Cata i narodowy egoizm posunięć Petaina był woda na młyn planów Hitlera. Świat ocalał dzięki tym, co egoizm przekreślili. W sobie i w polityce. Jeszcze jedno potwierdzenie starej prawdy, ze najlepszym sposobem ratowania interesów jest ratowanie zasad. Właśnie tak jak zrobiła Polska w 1939 r., mówiąc ustami Becka "nie". Nie widziałem nigdy w Polsce pomnika Józefa Becka. Może kiedyś sobie na niego zasłuży? " znalazlem to gdzies w sieci co wy na to -- <-------------------------------------------------- < Łukasz Kowalczyk "Megas" < Uni:# 39216129 < Cogito ergo sum. <-------------------------------------------------- |
| Wszechpolak
|
Posted: 5 Wrz 1999 21:29:27 Typowa sanacyjna propaganda ( a moze juz nie sanacyjna, tylko nasza swojska niepodleglosciowa ) majaca za cel zdyskredytowanie ruchu narodowego. Wojna we wresniu byla kleska spowodowana przez oboz sanacji. Mam wielki szacunek do Pilsudskiego, ale to co zrobil pod koniec zycia bylo niewybaczaknym pasmem bledow i zemscilo sie w 1939 roku. Konkrety: 1. Grmanofilia samego Marszalka ale i jego nastepcow, skutkowala nie traktowaniem powaznie doniesien wywiadu ( ktory mielismy nb jeden z najlepszych ) dotyczacych planu ataku na Polske. 2. Konstrukcja wojska. Mielismy 40 jednostek doborowej kawalerii, ktora niesty w zwarciu z poteznymi silami zmechanizowanymi Niemcow musiala ulec. Konkretnie nie budowano armii zmechanizowanej, przygotowywano sie do ewentualnej wojny w stylu I WS, a w 1934 roku gen Sikorski ( inzynier ) napisal i wydal ksiazke o wojnie bluskawicznej prowadzonej przede wszystkim przez dywizje zmechanizowane oraz lotnictwo. 3. Prowadzenie przec Becka polityki rownowagi pomiedzy dwoma mocarstwami. Niestety bylismy zbyt slabym panstwem aby w ten sposob dzialac. Rozwiazaniem byloby zawarcie konkretnego sojuszu z jednym z liczasych sie najblizszych sasidow ( Rosja Sowiecka, Niemcami lub Czechami, ktore mialy wieksza, lepiej wyposazona i wyszkolona armie ). Pozdrawiam -- Rafal Narajczyk vel Wszechpolak "Jestem Polakiem wiec mam obowiazki polskie: sa one tym wieksze i tym silniej sie do nich poczuwam, im wyzszy przedstawiam typ czlowieka" R. Dmowski "
Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da - podpalcie świat! (Józef Piłsudski do swych współpracowników) Nie jestem pewien, czy to akurat komuniści są autorami określenia "klęska wrześniowa" w odniesieniu do przegranej przez nas kampanii 1939 roku - choć to oni upowszechnili je i wpoili pokoleniom PRLu. Wydaje mi się , ze
pierwszymi, którzy użyli tego określenia, byli ludowcy i endecy skupieni wokół gen. Sikorskiego w Paryżu. Chodziło o to, aby pokryć czymś - pozornie bezspornym - dwa własne posunięcia dalekie od lojalności wobec legalnych
władz Polski: najpierw fakt szykowanego już we Lwowie zamachu stanu, następnie intrygę paryska, powodująca zawekowanie przez Francje (początkowo nie zgłaszająca sprzeciwów) suwerennego aktu prawnego prezydenta RP,
internowanego w Rumunii. Zawsze przyjemniej jest czuć się rzecznikiem "oburzenia społecznego" niz. zwykłym rokoszaninem, dokonującym rokoszu w najmniej odpowiednim momencie historii kraju. "Odpowiedzialność za klęskę wrześniowa" - to był slogan, którym antypilsudczykowska opozycja pokrywała swoja małość i "swoje matactwa zrodzone z chorobliwego zacietrzewienia". Ciężar tej demagogii spadł na wiceministra spraw zagranicznych Szembeka, którego Beck wysłał w ostatniej chwili z Kut do Paryża okrężna droga przez Węgry, Jugosławię i Włochy. Jak widać z jego "Diariusza", pisanego od września do grudnia 1939 r., zachowywał się tam cały czas lojalnie wobec swego szefa i w niekończących się dyskusjach bronił głównych zasad polityki zagranicznej prowadzonej przez Becka. Osaczony jednak przez superdemagogow, chwytał się czasem prób
obrony zupełnie nieprzemyślanych. Twierdził, ze Beck został wprowadzony w błąd
przez marszałka Rydza-Smiglego i przez generała Kasprzyckiego na temat przygotowania naszej armii do wojny. W rozmowie z dyrektorem Potockim oświadczył " ze gdyby Beck był wiedział, jaki jest rzeczywisty stan rzeczy, nie wierze, by mógł pójść na politykę, która prowadził "("Diariusz", s.
115). Szembek nie wziął pod uwagę jednego: ze jego szef nie był z nim szczery. Beck poszedłby "na całego" nawet przy jeszcze gorszym stanie naszej armii.
Co Beck musiał ukrywać? Zarówno wobec Niemiec, których impet trzeba było najdłużej stopować , jak wobec pseudosprzymierzencow zachodnich, pragnących pokoju za wszelka cenę, zarówno wobec własnego społeczeństwa,
wykrwawionego w tylu bojach pierwszej wojny światowej, jak wobec własnych
współpracowników, zbyt słabych, by mogli unieść ciężar tej decyzji - Beck musiał ukrywać, ze tym, do czego dążył po wcześniejszym odrzuceniu przez Francje (w 1933 i w 1936 roku) propozycji akcji prewencyjnej, jest wojna europejska, która zniszczy hitleryzm. To tylko naiwni politycy zachodni mogli żywic cieple złudzenia, ze z Hitlerem czy Stalinem możliwe jest pokojowe współistnienie naiwny papież Pius XII mógł myśleć, ze robi cos chwalebnego, gdy w ostatnich dniach sierpnia 1939 r. proponował Beckowi, aby przyjął warunki Hitlera "w celu uratowania zagrożonego pokoju". Ówczesny
papież dowiódł, ze niczego nie rozumie z zagrożeń świata, gdy w przemówieniu wygłoszonym w tym samym mniej więcej czasie wypowiedział to pozornie
oczywiste zdanie: "Niczego się nie traci, zachowując pokój, a wszystko można strącić przez wojnę". Zdanie to jest trafne tylko w wypadku zagrożeń
przeciętnych, w warunkach zaś zagrożeń globalnych - a takim było w 1939 r. zagrożenie hitlerowskie - staje się całkowicie nietrafne. Celem , do którego zmierzał Hitler, było opanowanie Europy, a potem świata . Jedyna rzeczą
która mogła mu w tym przeszkodzić, było wywołanie wojny w obronie świata. A wiec akurat odwrotnie niż to sobie ułożył przy biurku papież Pius XII. Nie
rozumiał, ze czasem trzeba podpalić świat wojna, by nie spłonął w piekle totalitarnego pokoju. Pax hitlerica - tak jak i pax sovietica - byłby piekłem dla ludzkości. Jak trafnie zauważył ojciec Bochenski - za co został wyrzucony z Rzymu - Pius XII nie miał właściwej przekładni od teologii ku
polityce. Tak komuniści, jak endecy atakujący politykę ministra Becka, podpierają swe wywody "argumentacja" zaczerpnięta od monarchisty Cata-Mackiewicza.
Ciekawe, ze zupełnie nie zauważają niekonsekwencji Cata, tych niekonsekwencji,
które się brały właściwie z niedomyśleń. Otóż Mackiewicz równie namiętnie
uwielbiał Marszałka Pilsudskiego, co nie cierpiał Becka, to ostatnie tak go zaślepiało, tak rzutowało na ocenę polityki zagranicznej prowadzonej przez
zaufanego ministra Marszałka. ze nie zauważał rzeczy oczywistych: przecież polityka zagraniczna Becka była wierna kopia, a po śmierci Marszałka kontynuacja polityki zagranicznej Pilsudskiego. Testament Marszałka:" Balansujcie dopóki się da, a gdy się już nie da, podpalcie świat" - Beck zrealizował z cala dokładnością. O cóż wiec Catowi chodziło? Gdyby chciał być racjonalny w swych sadach, winien atakować nie Becka, lecz Pilsudskiego, bo to Marszałek był autorem koncepcji jednakowego dystansu wobec Berlina i
Moskwy, wobec obydwu totalitaryzmowi, szykujących się do rozprawy z wolnym światem - Beck był tylko wiernym tego wykonawca. Beck starał się utrzymywać politykę równowagi, lecz chęć umocnienia pozycji Polski na arenie międzynarodowej zmusiła go do nawiązania bliższej
współpracy z państwem Hitlera. 26.I.1934 roku podpisano niemiecko-polska deklaracje o nie stosowaniu przemocy. Od tego czasu stosunki z zachodnim sąsiadem zostały zacieśnione. Sytuacja ta zaniepokoiła zachód czego efektem już w 1921 roku było osłabienie sojuszu o wzajemnej pomocy z Francją
jednak Niemcom "przypomniało się" o ekspansji na wschód. Dokonano aneksji Austrii
dnia 12.III.1938 roku, zajęto Pragę 15.III.1939 roku pod groźba zbombardowania miasta. Słowacja w tym czasie oderwała się od Czechosłowacji. Do tego czasu wszystkie zabory Hitlera odbyły się bezkrwawo, aż przyszedł
czas na Polskę. W tej chwili minister Beck był świadom, ze " polityka flirtu " z Hitlerem lęgła w gruzach. Sytuacja była tragiczna. Należało nie dopuścić do pozostawienia Polski samej na arenie międzynarodowej, toteż w kwietniu zdobyto jednostronne gwarancje od Wielkiej Brytanii oraz odnowiono sojusz polsko - francuski. Możliwe, ze przyciśnięty do ściany Cat powiedziałby: "Trzeba ratować naród wszelkimi dostępnymi środkami. Jeżeli koncepcja Marszałka po anschlussie przestała być realna, trzeba było pójść z Niemcami na Rosje. W ten sposób zniszczyłoby się bolszewizm i uratowało Polskę, a Beck tego właśnie nie zrobił i wtrącił Polskę w piekło wojny i okupacji". Zdania powyższego Cat nigdy nie wypowiedział, ale wypowiadał podobne już na emigracji, np. gdy wychwalał politykę Petaina, politykę kapitulacji w celu - jak Cat zakładał - ratowania narodu francuskiego przed "losem Polski". (Po wojnie, w
warszawskim Klubie Krzywego Kola, Cat przyznał się do tego, ze po upadku Francji zaproponował prezydentowi Raczkiewiczowi zerwanie z aliantami i dogadanie się z Hitlerem.) Takie koncepcyjne układanki łatwo powstają przy redakcyjnym biurku - i jeszcze łatwiej sprzedaje się je każdemu, kto chce słuchać tych naiwności "owoców myślenia realistycznego". Przyszłość wykazała, ze to Beck był przewidującym realista, a nie Mackiewicz czy Petain. Ci dwaj - pierwszy w koncepcji, a drugi w konkretnych decyzjach i posunięciach - chcieli "ratować" naród na trzy czy cztery lata, a mogli go pogrzebać pod fundamentem Tysiącletniej Rzeszy przez dawanie Hitlerowi tego, czego najbardziej potrzebował: czasu. Czasu potrzebnego do wyprodukowania
pierwszej na świecie bomby atomowej. Dzięki komu ocalał świat? Jak się po wojnie okazało, tak Pius XII, jak i Cat-Mackiewicz byli kiepskimi kalkulatorami. W obliczu wielkich zmagań o los Europy, o los świata, Cat chciał ratować los narodu, dając równocześnie
szansę na zwycięstwo temu, który w swych planach los narodu polskiego dawno spisał na straty. Jeśli świat ocalał, to dosłownie w ostatniej chwili.
Najpierw dzięki Beckowi, a później - już w trakcie wojny - dzięki piątce bohaterów, którzy w porcie norweskim wysadzili w powietrze barkę niemiecka, zabierająca do Niemiec tzw. ciężka wódę, konieczna do zaawansowanych prob.
atomowych. (Hitler wpadł w furie na wiadomość o tym sabotażu.) Narodowy egoizm koncepcji Cata i narodowy egoizm posunięć Petaina był woda na młyn planów Hitlera. Świat ocalał dzięki tym, co egoizm przekreślili. W sobie i w polityce. Jeszcze jedno potwierdzenie starej prawdy, ze najlepszym
sposobem ratowania interesów jest ratowanie zasad. Właśnie tak jak zrobiła Polska w
1939 r., mówiąc ustami Becka "nie". Nie widziałem nigdy w Polsce pomnika Józefa Becka. Może kiedyś sobie na niego zasłuży? " znalazlem to gdzies w sieci co wy na to -- <-------------------------------------------------- < Łukasz Kowalczyk "Megas" < Uni:# 39216129 < Cogito ergo sum. <-------------------------------------------------- |
| Wszechpolak
|
Posted: 6 Wrz 1999 22:43:57 Mam wielki szacunek do Pilsudskiego, ale to co zrobil pod koniec zycia bylo niewybaczaknym pasmem bledow i zemscilo sie w 1939 roku. Konkrety: 1. Grmanofilia samego Marszalka Hm, germanofilia.. ciekawe. A gdzie skarbenku masz tu germanofilie? Pilsudski przeciez powiedzial po zawarciu paktów o nieagresji: "siedzimy teraz na dwoch stolkach i nie wiadomo z ktorego spadniemy najpierw." Nie byl zadnym germanofilem, Niestety mylisz się. Piłsudski od samego poczatku wspolpracowal ze strona germanska i skutkowalo to wiekszym nastawieniem na wschod i niewiara w atak Niemcow. po prostu uwazal ze przyjdzie nam najpierw walczyc z ZSRR. Poza tym
Pilduski zmarl przeciez 4 lata przed wojną i moim zdaniem to glownie Rydz-Smigly
przegial. Tak, zgadza sie. Ale Rydz-Smigly wykonywal przedsmiertne rozkazy swojego wodza ergo kontynuowal polityke progermanska. 3. Prowadzenie przec Becka polityki rownowagi pomiedzy dwoma mocarstwami. Niestety bylismy zbyt slabym panstwem aby w ten sposob dzialac. Rozwiazaniem byloby zawarcie konkretnego sojuszu z jednym z liczasych sie najblizszych sasidow ( Rosja Sowiecka, Niemcami lub Czechami, ktore mialy wieksza, lepiej wyposazona i wyszkolona armie ) Z Czechami? odpada i juz pisalem dlaczego (podobnie jak pare innych osob) Wiem gdyby nie zaolzie. Mysle ze w 1938 roku byly wazniejsze rzeczy niz zaolzie.. Z Rosją? Jak to mawiano w II RP: "Wiadomo kiedy Armia Czerwona wejdzie,
ale juz nie wiadomo kiedy wyjdzie" itd, itp. To jets typowa demagogia. Pozostalosci po 45 latach PRL. Uwazam, ze trzeba bylo dopuszczac mozliwosc sojuszu ze Stalinem przeciw Hitlerowi, wtedy nie odwazyli by sie wejsc tak jak zrobili to w 39. Z Niemcami - sam krytykujesz Pilsudskiego z germanofilie
Cały czas mowie o tym, ze trzebabylo sie zdecydowac, opowiedziec po ktorejs ze stron, niesty nikt rego nie zrobil. A kto wie czy wariant Finski nie bylby lepszy? Pozdrawiam -- Rafal Narajczyk vel Wszechpolak "Jestem Polakiem wiec mam obowiazki polskie: sa one tym wieksze i tym silniej sie do nich poczuwam, im wyzszy przedstawiam typ czlowieka" R. Dmowski |
| Grzegorz Bednarczyk
|
Posted: 7 Wrz 1999 06:30:41 1. Grmanofilia samego Marszalka
Hm, germanofilia.. ciekawe. A gdzie skarbenku masz tu germanofilie? Niestety mylisz się. Piłsudski od samego poczatku wspolpracowal ze strona germanska i skutkowalo to wiekszym nastawieniem na wschod i niewiara w atak Niemcow.
Wspolpracowal?!!! W jaki konkretnie sposob??? Tak, zgadza sie. Ale Rydz-Smigly wykonywal przedsmiertne rozkazy swojego
wodza ergo kontynuowal polityke progermanska. Moze cos wyjasnijmy. To nie byla polityka progermanska. Sprawa Rosji byla na pierwszym planie przez dlugi czas, a Niemcy byly niejako na drugim planie. 3. Prowadzenie przec Becka polityki rownowagi pomiedzy dwoma
mocarstwami. Niestety bylismy zbyt slabym panstwem aby w ten sposob dzialac.
Rozwiazaniem byloby zawarcie konkretnego sojuszu z jednym z liczasych sie najblizszych sasidow ( Rosja Sowiecka, Niemcami lub Czechami, ktore mialy wieksza,
lepiej wyposazona i wyszkolona armie ) Z Czechami? odpada i juz pisalem dlaczego (podobnie jak pare innych osob) Wiem gdyby nie zaolzie. Mysle ze w 1938 roku byly wazniejsze rzeczy niz zaolzie.. Ale nie bylo politykow wtedy, gotowych tak myslec - zarowno u nas, jak i u nich. Z Rosją? Jak to mawiano w II RP: "Wiadomo kiedy Armia Czerwona wejdzie,
ale juz nie wiadomo kiedy wyjdzie" itd, itp. To jets typowa demagogia. Pozostalosci po 45 latach PRL. Uwazam, ze trzeba bylo dopuszczac mozliwosc sojuszu ze Stalinem przeciw Hitlerowi, wtedy nie odwazyli by sie wejsc tak jak zrobili to w 39. Nikt nie dopuszczal takiej mozliwosci. To przede wszystkim. A poza tym na pewno dla Stalina wiecej wart byl sojusz z Niemcami niz z Polska. -- Grześ Bednarczyk |
| Loki
|
Posted: 7 Wrz 1999 11:00:51 Niestety mylisz się. Piłsudski od samego poczatku wspolpracowal ze strona
germanska i skutkowalo to wiekszym nastawieniem na wschod i niewiara w atak Niemcow. Od samego poczatku.. pewnie masz mu za zle ze w I wojnie swiatowej stanal po stronie panstw centralnych, ale to chyba inne czasy Wiem gdyby nie zaolzie. Mysle ze w 1938 roku byly wazniejsze rzeczy niz
zaolzie.. Ale nawet jesli.. przeciez Czesi uwazali ze wcale nas nie potrzebuja. Mieli sojusze z Francją i ZSRR. Przechwalali sie tym, ze sa oczkiem w glowie Zachodu. A kto wie czy wariant Finski nie bylby lepszy?
Przeciez wariant finski byl niemozliwy. Hitler szukal przestrzeni zyciowej w Polsce a nie w Finlandii. Poza tym gdybysmy poszli z Hitlerem to nie wiem czy dzisiaj Polska nie przypominala by Księstwa Warszawskiego. Zarówno sytuacja w XIX wieku, jak i po II wojnie pokazaly, ze porównywanie Finlandii do Polski ma sie nijak. Po prostu to zupelnie odmienne sytuacje. p.s. mam pytanie (nie musisz oczywiscie odpowiadac): jestes czlonkiem MW? _______________________________________ "Sentymentalna polityka nie zna wzajemności." Otton von Bismarck |
| Meg@s
|
Posted: 7 Wrz 1999 17:23:46 Zgadzam się z twoimi postulatami , ale lekceważysz w ten sposób kawalerię polska która to kawaleria nie miała ma wspólnego ze stereotypem żołnierza na koniu z szabelką który to żołnierz koni czołgi ,taki obraz starała nam się przedstawić propaganda komunistyczna jak i niemiecka.Prawda jest inna nasze jednostki kawalerii posiadały na swoim stanie działka przeciw pancerne dwa pociągi pancerne które uczestniczyły w walce pod Mokrą i w 100 % spełniły swoje zadanie.Polskie karabiny UR które bez problemu przebijały pancerze wszystkich czołgów niemieckich i wiele innych(Ok 70 czołgów) Polityka Becka ,który kontynuował politykę marszałka osiągnął swój cel---- a mianowicie nie doprowadził do lokalizacji konfliktu czego przykład mieliśmy w Czechosłowacji i Austrii.Doskonale zabezpieczył się sojuszami z Francją i Anglią ,który to sojusz był świeżutki bo z 26 VIII z dodatkowym protokołem tajnym .Jeżeli ktoś ma ten tajny protokół to niech go machnie na grupę. 3 IX dochodzi do globalizacji konfliktu co było głównym zadaniem naszej polityki zagranicznej.Nie byliśmy zdolni do stawienia czoła takiej sile.I tutaj dochodzimy do najważniejszego problemu , który spowodował że Polska padła-jest nim młodo państwowość.Każdy dobry ekonom zdaje sobie sprawę przez ile trzeba budować gospodarkę państwa Ok 23 milionowego(1919r.),należy najpierw zorganizować strukturę państwowe , przemysł etc. Polska zatem padła dlatego ,że nie posiadała silnej gospodarki i nie była stabilna ani politycznie ani ekonomicznie. -- <-------------------------------------------------- < Łukasz Kowalczyk "Megas" < Uni:# 39216129 < Cogito ergo sum. <-------------------------------------------------- |
| Wszechpolak
|
Posted: 7 Wrz 1999 23:23:21 1. Grmanofilia samego Marszalka
Hm, germanofilia.. ciekawe. A gdzie skarbenku masz tu germanofilie? Niestety mylisz się. Piłsudski od samego poczatku wspolpracowal ze strona germanska i skutkowalo to wiekszym nastawieniem na wschod i niewiara w
atak Niemcow. Wspolpracowal?!!! W jaki konkretnie sposob??? Juz w pierwszej wojnie walczyl po stronie panstw centralnych. A poza tym sa dowody ze nawet pozniej byl szpiegiem ( tylko nie wiem czy Austriackim czy Niemieckim ). Tak, zgadza sie. Ale Rydz-Smigly wykonywal przedsmiertne rozkazy swojego wodza ergo kontynuowal polityke progermanska. Moze cos wyjasnijmy. To nie byla polityka progermanska. Sprawa Rosji byla na pierwszym planie przez dlugi czas, a Niemcy byly niejako na drugim planie. Ergo w owyn czasie byla to polityka progermanska 3. Prowadzenie przec Becka polityki rownowagi pomiedzy dwoma mocarstwami. Niestety bylismy zbyt slabym panstwem aby w ten sposob dzialac. Rozwiazaniem byloby zawarcie konkretnego sojuszu z jednym z liczasych sie najblizszych sasidow ( Rosja Sowiecka, Niemcami lub Czechami, ktore mialy wieksza, lepiej wyposazona i wyszkolona armie ) Z Czechami? odpada i juz pisalem dlaczego (podobnie jak pare innych osob) Wiem gdyby nie zaolzie. Mysle ze w 1938 roku byly wazniejsze rzeczy niz zaolzie.. Ale nie bylo politykow wtedy, gotowych tak myslec - zarowno u nas, jak i u nich. Z Rosją? Jak to mawiano w II RP: "Wiadomo kiedy Armia Czerwona wejdzie, ale juz nie wiadomo kiedy wyjdzie" itd, itp.
To jets typowa demagogia. Pozostalosci po 45 latach PRL. Uwazam, ze trzeba bylo dopuszczac mozliwosc sojuszu ze Stalinem przeciw Hitlerowi, wtedy
nie odwazyli by sie wejsc tak jak zrobili to w 39.
Nikt nie dopuszczal takiej mozliwosci. To przede wszystkim. A poza tym na pewno dla Stalina wiecej wart byl sojusz z Niemcami niz z Polska. Nie jast to takie pewne. W koncu stalin i tak nie lubil Nazistow. -- Rafal Narajczyk vel Wszechpolak "Jestem Polakiem wiec mam obowiazki polskie: sa one tym wieksze i tym silniej sie do nich poczuwam, im wyzszy przedstawiam typ czlowieka" R. Dmowski -- Grześ Bednarczyk |
| Wszechpolak
|
Posted: 7 Wrz 1999 23:23:24 Niestety mylisz się. Piłsudski od samego poczatku wspolpracowal ze strona germanska i skutkowalo to wiekszym nastawieniem na wschod i niewiara w atak Niemcow.
Od samego poczatku.. pewnie masz mu za zle ze w I wojnie swiatowej stanal po stronie panstw centralnych, ale to chyba inne czasy Nie do konca mam mu za zle - stwierdzam fakt. Wiem gdyby nie zaolzie. Mysle ze w 1938 roku byly wazniejsze rzeczy niz zaolzie.. Ale nawet jesli.. przeciez Czesi uwazali ze wcale nas nie potrzebuja. Mieli sojusze z Francją i ZSRR. Przechwalali sie tym, ze sa oczkiem w glowie
Zachodu. Tak. ale to my potrzebaowalismy Czechow. A kto wie czy wariant Finski nie bylby lepszy? Przeciez wariant finski byl niemozliwy. Hitler szukal przestrzeni zyciowej w Polsce a nie w Finlandii. Poza tym gdybysmy poszli z Hitlerem to nie wiem czy dzisiaj Polska nie przypominala by Księstwa Warszawskiego. Zarówno sytuacja w XIX wieku, jak i po II wojnie pokazaly, ze porównywanie Finlandii do Polski ma sie nijak. Po prostu to zupelnie odmienne sytuacje. Tego nie jestem do konca pewny. Nie zwrociles uwagi ze napisalem " kto wie czy ..." czyli z polskiego na nasze mozna sobie pogdybac ergo mozesz miec racje, ale rownie dobrze racje moge miec ja. Natomiast nie zgodze sie co do tego ze Polaks przypominala by KW. ( nawiasem mowiac niewiem co zlego widzisz w KW ? Moze napiszesz na ten temat do mnie na priva - pisze prace mgr o KW i ciekaw jestem Twojej opinii ). Uwazam natomiast ze warian finlandzki skutkowalby tym co mielismy i tak po II WS z ta roznica, ze mielibysmy mniejsze zniszczenia w kraju i mniej ludzi by zginelo. Pozdrawiam -- Rafal Narajczyk vel Wszechpolak "Jestem Polakiem wiec mam obowiazki polskie: sa one tym wieksze i tym silniej sie do nich poczuwam, im wyzszy przedstawiam typ czlowieka" R. Dmowski p.s. mam pytanie (nie musisz oczywiscie odpowiadac): jestes czlonkiem MW? _______________________________________ "Sentymentalna polityka nie zna wzajemności." Otton von Bismarck |
| Wszechpolak
|
Posted: 7 Wrz 1999 23:23:26 Zgadzam się z twoimi postulatami , ale lekceważysz w ten sposób kawalerię
polska która to kawaleria nie miała ma wspólnego ze stereotypem żołnierza na koniu z szabelką który to żołnierz koni czołgi ,taki obraz starała nam się
przedstawić propaganda komunistyczna jak i niemiecka.Prawda jest inna nasze jednostki kawalerii posiadały na swoim stanie działka przeciw pancerne
dwa pociągi pancerne które uczestniczyły w walce pod Mokrą i w 100 % spełniły
swoje zadanie.Polskie karabiny UR które bez problemu przebijały pancerze wszystkich czołgów niemieckich i wiele innych(Ok 70 czołgów) Wydaje mi sie ze mylisz kawalerie z piechota konna. Akurat co do tej drugiej mam wiadomosci z pierwszej reki. Moj dziadek byl dowodca zwiadu piechoty konnej w twierdzy Modlin. I w tym wypadku konie sluzyly im tylko do szybkiego przemieszczania sie. Natomiast walczyli pieszo. Kawaleria ma to do siebie ze jej strategia walki jest zwiazania z konmi. Nie am zamiaru lekcewazyc naszej kawalerii i jestem z niej dumny jako Polak. Natomiast ze strony praktycznej przydaloby sie zamiast tego troche wiecej jednostek zmechanizowanych. Podam Ci stosunek sil ( ktory pewnie znasz ) na wrzesien 39: Polska: 40 dywyzji piechoty 11 brygad kawalerii 4 brygady zmotoryzowane 1300 czolgow 700 samolotow Niemcy 100 dywizji piechoty 1 brygada kawalerii 5 dywizji pancernych, 4 dywizje lekkie, 4 dywizje zmotoryzowane 5500 czolgow 4000 samolotow Nie uwazasz ze ( pomijajac potege sil Niemieckich ) proprcje poszczegolnych rodzajow broni sa wrecz przerazajace? Polityka Becka ,który kontynuował politykę marszałka osiągnął swój
cel---- a mianowicie nie doprowadził do lokalizacji konfliktu czego przykład
mieliśmy w Czechosłowacji i Austrii.Doskonale zabezpieczył się sojuszami z Francją i Anglią ,który to sojusz był świeżutki bo z 26 VIII z dodatkowym protokołem tajnym .Jeżeli ktoś ma ten tajny protokół to niech go machnie na grupę. 3 IX dochodzi do globalizacji konfliktu co było głównym zadaniem naszej polityki zagranicznej.Nie byliśmy zdolni do stawienia czoła takiej sile.I tutaj dochodzimy do najważniejszego problemu , który spowodował że Polska padła-jest nim młodo państwowość.Każdy dobry ekonom zdaje sobie sprawę przez ile trzeba budować gospodarkę państwa Ok 23 milionowego(1919r.),należy najpierw zorganizować strukturę państwowe , przemysł etc. Polska zatem padła dlatego ,że nie posiadała silnej gospodarki i nie była stabilna ani politycznie ani ekonomicznie.
Zgadza sie ze nie posiadlismy silnej gospodarki, zgadza sie ze zdradili nas alianci. Ale minister spraw zagranicznych oraz naczelne dowodztwo wiedzac o slabosci naszego kraju powinno zrobic maxymalnie duzo aby uniknac konfliktu zbrojnego. I o to mam pretensje do Becka. Tago nie potrafil zrobic. -- Rafal Narajczyk vel Wszechpolak "Jestem Polakiem wiec mam obowiazki polskie: sa one tym wieksze i tym silniej sie do nich poczuwam, im wyzszy przedstawiam typ czlowieka" R. Dmowski -- <-------------------------------------------------- < Łukasz Kowalczyk "Megas" < Uni:# 39216129 < Cogito ergo sum. <-------------------------------------------------- |
| . 1 . 2 . 3 . 4 . >> |
|
Czas ładowania strony (sek.): 0.775 miniBB.net © 2001-2009 uzależnienia yumpi matematyka e-kronika |